Nie znaleziono żadnych wyników
Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.
Pojąc głębię to przepiękna inicjatywa naszej drogiej koleżanki Agnieszki Dejny. To nic innego jak wejście w głąb świata, który jest nieznany dla większości ludzi. Niepełnosprawność jest takim światem, którego pojęcie i zrozumienie jest dla społeczeństwa bardzo trudne. Osoby dotknięte tego typu schorzeniami chcą żyć wśród nas, a nie w izolacji, dlatego Agnieszka stworzyła program „Pojąć głębię”. Dokładniej chodzi o swoistego rodzaju terapię, a raczej immersioterapię skierowaną do osób z niepełnosprawnościami, terapię umożliwiającą normalne funkcjonowanie w społeczeństwie, w pracy i życiu osobistym. Jest ona oparta na czymś równie nieznanym i obcym dla większości ludności, czyli na nurkowaniu. Aby pojąć głębie, trzeba się w nią zanurzyć i zobaczyć co tam nas czeka.

Od kilku lat prowadzimy projekty z udziałem osób z niepełnosprawnościami oparte o terapię przy użyciu nurkowania. Staramy się, aby nasi uczestnicy pod koniec projektu dostali nagrodę za całoroczną ciężką pracę nad sobą i swoimi ograniczeniami. Już drugi rok z rzędu w październiku polecieliśmy do Turcji na nurkowania i aktywne spędzenie wakacji. W tym roku byliśmy w Bodrum, gdzie w hotelu all inclusive chłopcy mogli oderwać się choć trochę od rzeczywistości.
Turcja jest wspaniałym miejscem do spędzenia wakacji, ponieważ jest bardzo ciepło, oferuje dużo ciekawych atrakcji, a nurkowania są w ciepłej i bardzo przejrzystej wodzie z ogromną ilością ryb, ośmiornic i dużych formacji skalnych. Przede wszystkim jest na tyle płytko, aby nasi uczestnicy czuli się bezpiecznie i komfortowo. Mieliśmy przyjemność gościć na wyjeździe dwóch Panów z Suwałki oraz czterech z Gdańska i okolic. Dla wyższego bezpieczeństwa pojechało sześciu opiekunów i kilka osób do pomocy.
Jak wspomniałam wcześniej, atrakcji było co niemiara, a podczas wielu z nich chłopcy pokonywali swojej bariery i rozwijali nowe umiejętności. Zwiedziliśmy zamek św. Piotra, który został zbudowany w 1420 roku przez Zakon Szpitalników Świętego Jana z Jerozolimy. Snurkowaliśmy z rybami przy plaży hotelowej robiąc zawody, kto więcej wyciągnie kamieni z dna. Graliśmy w piłkę ręczną w basenie, dzieląc się na drużyny, a wieczorami chłopcy grali w bilard i darts.
Dwa dni poświęciliśmy na nurkowania z łodzi i to wtedy wielu z uczestników stanęło naprzeciw barierom i ograniczeniom, z którymi radzili sobie, jak najlepiej umieli. Dla jednych były to skoki z łodzi do wody w całym sprzęcie, a dla innych głębokość, strach przed wielkimi przestrzeniami oraz brak dostępu do powierzchni. Mimo wielu ograniczeń i trudności wszyscy poradzili sobie fantastycznie i byli przy tym najszczęśliwsi na świecie. GRATULACJE!!!
Jedną z wycieczek była podróż do miasteczka Dalyan i odwiedzenie basenów siarkowych, gdzie błoto zawiera siarczany i inne składniki, które są korzystne dla skóry oraz działają odświeżająco i odżywczo. Jak możecie sobie wyobrazić dawka zabawy, śmiechu i żartów była wręcz niewyobrażalna. Każdy w błocie, umazani od stóp do głów i do tego walka na błoto, kto by tak nie chciał beztrosko mazać siebie i innych błotem 😉 . Potem popłynęliśmy statkiem po rzece na drugą stronę półwyspu na plażę Iztuzu, znajdującą się w odległości 7 km od miasteczka Dalyan, która jest dostępna tylko łodzią. Plaża ta jest znana jako jedno z ostatnich miejsc lęgowych żółwi morskich karetta. Między majem a wrześniem samice żółwi wychodzą na plażę, aby złożyć jaja, opiekować się nimi oraz zaprowadzić młode do morza. Podczas rejsu przepływaliśmy przez starożytne miasteczko Kaunos, które słynie z przepięknych grobowców królów i arystokracji miejskiej, wykutych wysoko w skałach.
Ostatni wieczór upłynął na występach karaoke całej naszej ekipy bez wyjątku. Każdy miał szanse zaprezentować swoje talenty i fantastycznie się przy tym bawić. Mamy nadzieję kontynuować naszą krucjatę i wyjeżdżać co rok z nowymi uczestnikami programu. Nie ukrywam, że potrzebne są środki finansowe, które staramy się zebrać przez cały rok. Niestety sponsorów brakuje, ale my się nie poddamy, bo uśmiech na twarzach naszych chłopców, a także dziewczyn jest bezcenny.

Rodzinne wakacje nurkowe to wspaniała okazja dla całych rodzin, aby wspólnie nurkować i spędzić wolny czas. Do Chorwacji co roku wyjeżdżamy w różne miejsca, jednak tym razem wybraliśmy wyspę Vis i miejscowość Vis. Jeszcze do niedawna, bo około 2003 roku, zaraz po rozpadzie Jugosławii, nie można było żadnym cywilom i obcokrajowcom przyjeżdżać na wyspę ze względów wojskowych. Nawet rodziny mieszkańców musiały otrzymać specjalne pozwolenia na odwiedziny, ale nie zawsze wydawano zgody. Wyspa Vis jest najbardziej wysuniętą dalmatyńską wyspą na Adriatyku, a jej powierzchnia to niecałe 90 tys. km2 przy zaludnieniu około 3500 mieszkańców. Znajdują się tu dwa główne miasteczka Vis i Komiża, w których znajdziecie ciekawe zabytki z różnych epok takie jak pozostałości antycznej Issy, kościoły, fortece i umocnienia oraz Klasztor Benedyktynów, Cytadela z 1585 roku i Trójnawowy kościół Matki Bożej Pirackiej.

Droga do Chorwacji jest długa, ale piękna, ponieważ można podziwiać wspaniałe okolice, przejeżdżając przez trzy kraje. W zależności, jaką trasę wybierzecie i tak będzie spektakularna. My zawsze jedziemy przez Słowację, Węgry i tam przekraczamy granicę z Chorwacją, ale można także jechać przez Czechy, Austrię i Słowenię. Jeżeli uznacie, że jazda jest za długa, to zawsze można lecieć samolotem na trasie Polska – Split. W tej miejscowości trzeba jechać do portu i przepłynąć 2,5 h promem na wyspę. To dobry moment na małą drzemkę i odpoczynek, bo po przyjeździe udajemy się prosto do bazy, aby zostawić w niej cały sprzęt do nurkowania.
W tym roku korzystaliśmy z uprzejmości i udogodnień oferowanych przez bazę nurkową Nautica.
Po rozlokowaniu się w apartamentach i odświeżeniu całą ferajną udaliśmy się na kolację integracyjną. Piękna i urokliwa knajpka portowa z widokiem na yachty i okoliczne wzniesienia z ilustracją tysiąca migoczących świateł, ukoiła nasze zmęczone ciała i dusze.
Nurkowania rozpoczęliśmy na następny dzień, z podziałem na 3 grupy, a mianowicie dzieci nurkowały ze swoim instruktorem, dorośli robiący kursy nurkowe ze swoim, oraz doświadczeni nurkowie certyfikowani mieli przyjemność nurać z divemasterem z bazy Nautica. Jak widać, każdy był w odpowiedni sposób zadbany i miał pierwszą połowę dnia na własne przyjemności. To ważne, aby nurkujący rodzicie, byli pewni tego, że podczas ich zanurzeń jest instruktor, który zajmuje się pociechami w sposób profesjonalny i przede wszystkim bezpieczny.
Pomimo podziału na pod grupy i dość długiego przebywania nad wodą, świetnie się bawiliśmy i jeszcze znalazły się siły i czas, aby poszaleć na plaży oraz po brodzić w morzu. Nurkowo ta część Morza Adriatyckiego jest dość bogata w przepiękne formacje skalne ze sporą ilością miękkich korali i różnych mieszkańców podwodnego świata. Nie brakuje tu różnego rodzaju wraków statków, jak i samolotów. Udało się nam odwiedzić i w miarę spenetrować takie wraki jak wrak parowca Teti, Wrak samolotu B-24 Liberator oraz takie miejsca jak Amfory, Kanion wyspa Graben z dwoma ciekawymi jaskiniami, Volici, Krava, Nova Posta i wiele innych fantastycznych miejsc. Każde z tych nurkowań wykonaliśmy z łodzi, a charakteryzowała je piękna widoczność, niespotykane formacje denne oraz wszechobecne ryby.
Nie tylko samymi nurkowaniami człowiek żyje, więc nie zabrakło wspólnych wygłupów na plaży, zwiedzania wyspy oraz wspólnych posiłków przy akompaniamencie ulicznych dźwięków i morskich odgłosów. Mieliśmy również ciekawą wycieczkę w góry do specjalnej restauracji, gdzie spróbowaliśmy chorwackiej specjalności, czyli peki. Tym razem mieliśmy do wyboru mięsną pekę lub z ośmiornic. Obie okazały się pyszne, a domowe wino dopełniło znakomicie przyrządzony posiłek. Dla tych, którzy nie pamiętają, co to jest peka, to przypomnę, że to potrawa przyrządzana w wielkim żeliwnym naczyniu, które z każdej strony obłożone jest żarem. W nim dusi się przez wiele godzin mięso lub, w tym przypadku ośmiornica.
Wyjazd zakończyliśmy przyjęciem pożegnalnym, zorganizowanym przez Nautice, za co bardzo dziękujemy. I nie tylko za to, ponieważ w wielkiej konspiracji udało się nam wkręcić jednego członka naszej ekipy. Krzysiu miał urodziny, a że nie cierpi przyjęć urodzinowych, to my oczywiście mu zaserwowaliśmy wielkie, niespodziankowe przyjęcie z tortem przy wszystkich 😀 😀 :D. Minę miał nie tęgą, ale wyszło bosko.
To był wspaniały czas dzięki wspaniałym ludziom ich dzieciom oraz gościnności bazy nurkowej Nautica. Jesteście wszyscy niesamowici i fantastyczni, mamy nadzieje, że to nie był ostatni raz, kiedy z nami jeździcie i jeszcze nie raz się spotkamy i wspólnie zanuramy 🙂
Dahab to miejsce, do którego można wracać i wracać w nieskończoność. Nigdy się nie nudzi i zawsze przywita Cię uśmiech tych samych tubylców, którzy mieszkają tam od zawsze. Jak co roku na majówkę od wielu lat przyjeżdżamy do tego wspaniałego miejsca i za każdym razem jest cudownie sielankowo.

Ten konkretny wyjazd okazał się pasmem niespodzianek zaserwowanych naszej ekipie przez linie lotnicze i urzędy. Pierwsza niespodzianka była już na lotnisku. Nie każda para miała wykupioną wycieczkę w tym samym czasie i w tych samych liniach lotniczych, dlatego niektórzy z nas dolecieli kilka godzin później ze względu opóźnień. Czasami się tak zdarza, kiedy nie wykupujemy wyjazdu szybko, a czekamy na ostatnią chwilę. Na szczęście większość z nas dzielnie czekała na posterunku. To nie wszystko, ponieważ druga niespodzianka miała miejsce na strefie bezcłowej, a raczej w torebce naszej koleżanki. Paszport podajemy w momencie nadania bagażu, tam Pani sprawdza i na podstawie tego dokumentu wydaje kartę pokładową i zabiera bagaż. Tak też się stało i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, iż wylatując poza unię, przechodzimy jeszcze raz przez kontrolę paszportową. I tam już nie było ok. Okazało się, że paszport naszej Sandry jest z 2018 roku. Pytania nasuwają się dwa, dlaczego nie był przedziurkowany? I dlaczego Pani przy odprawie bagażowej tego nie zweryfikowała? No cóż, koleżance pozostało, nic tylko w te pędy do domu. W ostatniej chwili wpadła do autobusu wiozącego nas pod samolot. Nawet sobie nie wyobrażacie, jakie dostała brawa za sprint przez całe lotnisko i ¼ Warszawy.
Nurkowania zaczęliśmy na drugi dzień po przylocie. I jak zawsze pierwsze sprawdzające nurkowanie było z brzegu plaży na light house. Mała, ale piękna rafa koralowa z dość sporą ilością ryb i wieloma atrakcjami jak słoń z metalowych obręczy i ram, zawieszone figury do przepłynięcia oraz wspaniały stos amfor, gdzie dom znalazło sporo ośmiornic i jeżowców. Po wykonaniu dwóch nurkowań mieliśmy czas wolny, co pozwoliło nam na zjedzenie obiadu i zwiedzanie okolicznych sklepów i straganów. Podczas wyjazdu 3 osoby postanowiły dołączyć do naszego świata płetwonurków i przez cały wyjazd dzielnie trenowali coraz to nowsze umiejętności, nabywali wiedzę teoretyczną i świetnie się przy tym bawili. Powiem szczerze, że bardzo ich podziwiam za decyzję odbycia całego kursu podczas wakacji, bo to nie jest takie proste i trzeba poświęcić swój wolny czas na wykłady, nurkowanie do popołudnia i wiele godzin ćwiczeń. Zawsze proponujemy swoim klientom, aby kurs nurkowania rozpoczynali na basenie w Polsce, a kończyli go w wodach otwartych. Jednak nie zawsze jest taka możliwość, dlatego chylę czoła naszym wspaniałym początkującym nurkom i gratuluję, ponieważ każdemu udało się zaliczyć wszystko i zdobyć certyfikat płetwonurka OWD PADI.
Dni mijały na nurkowaniach i wspaniałych kolacjach integracyjnych w przepięknych okolicznościach przyrody. Codziennie nurkowaliśmy w innym miejscu, do którego trzeba było dostać się samochodami. Pozwalało to na obejrzenie okolic Dahab i nasycenie się widokami pięknych gór otaczających miasto. Jeden dzień z pakietu nurkowego wybraliśmy na małe safari łodzią w odległe miejsce Gabr El Bint. Dwa nurkowania na przepięknej i malowniczej rafie z dala od mnóstwa ludzi, były wręcz fenomenalne, tak samo, jak lunch na łodzi. Odpoczynek na pokładzie po nurkowaniach i pysznym jedzeniu jest nie do opisania. Słoneczko grzeje, lekka morska bryza i do tego cisza i spokój, coś wspaniałego, dlatego każdemu polecam wypad na safari łodzią.
Pozostały nam dwa dni nurkowe w kultowych miejscach w tym regionie, a mianowicie Canion, Blue Hole i El Bels. W tym roku z powodów konserwacji rafy Blue Hole było dość długo zamknięte dla nurków i otworzyli je na dzień przed naszymi nurkowaniami. To się nazywa mieć szczęście. Nie będę się rozpisywać na temat, jak wygląda podwodny świat dookoła tych miejsc, bo to trzeba po prostu zobaczyć i samemu doświadczyć. Jedyne co mogę wam zdradzić to delikatna hipnoza podczas nurkowania w Blue Hole, którą fundują nam freediverzy. Piękne, umięśnione ciała w obcisłych piankach zakończone długimi płetwami bądź mono płetwą, jak u syreny, które w magiczny sposób poruszają się ku otchłani głębin, potrafią zahipnotyzować nurka, który bezwiednie płynie za nimi. To trzeba zobaczyć 🙂
Po wspaniałym i niezapomnianym tygodniu nurkowań zakończyliśmy nasz wyjazd wspólną kolacją przy lodowej shishy i przepysznych smakołykach kuchni egipsko-azjatyckiej. Zanim dotarliśmy na posiłek, zabrałam naszą ekipę na wspaniałą lagunę dahabską, gdzie kiteserferzy mają swój raj. W promieniach słońca muskaniu delikatnych fal leżeliśmy na piasku, starając się wszystkie cudowne wrażenia zachować głęboko w sercu, aby starczyło na następny raz. A po powrocie, tuż za tylnymi drzwiami hotelu, w małej i wąskiej uliczce jest kilka knajpek, a w szczególności ta jedna, która najbardziej nam pod pasowała. Stoliki wystawione na ulicy, w urokliwym klimacie świateł i lekkiego hałasu okolicznych restauracji i barów, gdzie można było zjeść potrawy kuchni morskiej połączone przyprawami lokalnymi z lekkim muśnięciem Azji.
Jak wspomniałam na początku, wyjazd okazał się wielką niespodzianką ze strony linii lotniczych. Część ekipy przyleciała z Francji i na lotnisku okazało się, że z powodu rozpoczętego ramadanu ich lot został odwołany. Powiem szczerze, że tyle lat latam po świecie i to w różne miejsca to jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Na szczęście udało im się szczęśliwie dotrzeć do domu i mam nadzieje, że nigdy więcej nikogo taka sytuacja nie spotka.
Za rok znowu wrócimy w to magiczne miejsce, bo jak nie Dahab na majówkę to co? 😀

JagnaBlue zaprasza na wyprawę jedyną w swoim rodzaju do RPA, kraju olbrzymich przestrzeni, pysznego jedzenia, dużej ilości rekinów i zawsze uśmiechniętych ludzi. Początki RPA to dwie burskie republiki: Transwal i Orania. Burowie byli potomkami osadników holenderskich przybyłych tu w XVII wieku. Pod koniec XIX wieku wybuchły dwie wojny burskie z Wielką Brytanią. W 1910 utworzono dominium brytyjskie Związek Południowej Afryki, przekształcony w 1961 w republikę. Do lat 1990-93 w RPA obowiązywał rasistowski system społeczny rządów białej mniejszości (apartheid). Od wolnych wyborów w 1994, władzę sprawuje reprezentujący czarnoskórą większość Afrykański Kongres Narodowy. Mimo niepokojów społecznych, RPA pozostaje największą gospodarką na kontynencie i trzecią największą spośród tych znajdujących się wyłącznie na południowej półkuli.
Kraj ten jest najdalej na południe wysuniętym państwem w Afryce, z trzech stron otoczonym przez ocean, linia brzegowa ma ponad 2500 km. Republika Południowej Afryki ma powierzchnię 1 219 912 km², czyli prawie 4-krotnie większą od Polski. Większą cześć kraju zajmuje rozległy płaskowyż Wysoki Weld (pow. 400 tys. km²), o wysokości od 900 do 2000 m n.p.m. Od strony wschodniej i południowej kończy się on ostrą krawędzią opadającą w stronę Oceanu Indyjskiego. Na „Przylądku Igielnym” najdalej na południe wysuniętym obszarze Afryki spotykają się dwa Oceany, Ocean Atlantycki i Ocean Indyjski.
Południowa Afryka posiada kilka stref klimatycznych, od suchego pustynnego przy granicy z Namibią do klimatu podzwrotnikowego w południowo-wschodnim obszarze kraju. Położenie RPA na półkuli południowej powoduje, że pory roku są przeciwne niż w Europie. Między czerwcem i sierpniem, w Górach Smoczych, na wyżynie Wysoki Weld i w Johannesburgu (położonym na wysokości 1753 m n.p.m.) nierzadko leży śnieg. W lecie temperatury oscylują w granicach 30 °C, w zimie natomiast przeważają chłodne dni z minimalną temperaturą 14 stopni z częstym deszczem.
Nasze wyprawy są organizowane w rejonie południowego wybrzeża, a tam są dwa miejsca nurkowe słynne na całym świecie.

Aliwal Shoal znajduje się 5 km od miejscowości Umkomaas. Rafa powstała z skamieniałego piaskowca prawie 80 000 lat temu. Obszar wokół „Ławicy” składał się z wydm piaskowych i ulewnych deszczy. Piasek i łupki rozpuszczały się tworząc związek węglanu wapnia, który obecnie stanowi główny korpus „Ławicy”. Wraz ze zmianą szelfu kontynentalnego, około 6 500 lat temu, poziom morza wzrósł powodując zalanie wydm. Przez lata z ciągłymi osadami piasku, muszli morskich i innych materiałów budowlanych rafy, powstała duża i skomplikowana struktura, która dziś jest znana, jako Aliwal Shoal. Ma ona około 2½ km długości, a jego szerokość wynosi 150 metrów. Głębokość waha się od 6 do 27 m, a „Shoal” oferuje ogrom różnorodności.
Dla bardziej śmiałych nurków rafa ma charakter międzynarodowy – „Jaskinia Raggie”.
Od lipca do grudnia „Ławica” jest punktem zbornym dla rekinów zębatych. Aliwal Shoal jest również znaną na całym świecie lokalizacją rekinów tygrysich. Nieuchwytny rekin tygrysi pojawia się sporadycznie na nurkowaniu z rekinami.
Aliwal Shoal to nie tylko żywe widowisko z życia morskiego, ale także miejsce spoczynku dwóch niefortunnych statków, które niegdyś zostały rozerwane przez górne rejony rafy. The Produce (1974), niegdyś nośnik masowy o masie 2000 ton, leży na piaszczystym dnie na wysokości 30 m, a jego zardzewiałe ramy utworzyły stabilną rafę, zamieszkałą przez wiele gatunków ryb, w tym pręgowany bas. Nebo, który zatonął w dziewiczym rejsie w 1884 roku, ma 25 metrów i mnóstwo małych kolorowych rybek.

Kolejne słynne miejsce nurkowe znajduje się na położonym około 8 km od miejscowości Shelly Beach, na południowym wybrzeżu KwaZulu-Natal, Protea Banks. Jest to unikatowy systemem raf koralowych o niesamowitej topografii. Obecność wielkiej różnorodności ryb przyciąga szeroką gamę drapieżników dostrzeganych jedynie w kilku miejscach na świecie. Spotkać tu można między innymi BULL (ZAMBEZI) SHARK, OCEANIC BLACKTIP, HAMMERHEADS, RAGGED-TOOTH SHARKS, GIANT SANDSHARKS, TIGGER SHARK I HUMPBACK WHALES. Protea Banks oferuje wyjątkowo ekscytujące nurkowania z rekinami. Istnieje tylko kilka miejsc na świecie, w których można zobaczyć tak szeroki wybór gatunków rekinów i to z pewnością nie jest rzadkością, aby zobaczyć do 5 różnych gatunków rekinów na jednym nurkowaniu w tym miejscu.
Należy pamiętać, że wszystkie nurkowania w rafach na Protea Banks są ograniczone do zaawansowanych nurków ze względu na głębokość nurkowań (przekraczających 30 m) i silne prądy, które mogą być obecne. Możemy jednak zorganizować nurkowanie z instruktorem w ramach kursu zaawansowanego PADI. Wszystkie nurkowania w Afryce Południowej to nurkowanie z Zodiaków lub „Gumowe kaczki”, tak są one nazywane lokalnie.
Temperatura wody może wynosić od 18 do 26 stopni Celsjusza.
Proponujemy trzy warianty wyjazdowe:
Dzień 1:
Wylot z Warszawy do RPA
Dzień 2:
Przylot na lotnisko King Shaka w Durbanie. Transport do miejscowości Shelly Beach i zakwaterowanie w B&B
Dzień 3 – 6:
Nurkowania na rafie Protea Banks z rekinami do 15:00
Powrót do pokoi i czas wolny – możliwość zwiedzania okolicznych restauracji oraz olbrzymich plaż
Dzień 7:
Transfer do najstarszego parku dzikich zwierząt Hluhluwe/Mfolozi Game Reserve.
Popołudnie czas wolny.
Dzień 8:
Wcześnie rano wyjazd na oglądanie WIELKIEJ PIĄTKI. Po południu obiadokolacja i wycieczka jeepami po parku.
Dzień 9:
Transfer na lotnisko King Shaka International w Durbanie.
Dzień 10:
Lądowanie na lotnisku w Warszawie i pożegnalne zdjecie
Dzień 1:
Wylot z Warszawy do RPA
Dzień 2:
Przylot na lotnisko King Shaka w Durbanie. Transport do miejscowości Ummkomass i zakwaterowanie w B&B
Dzień 3 – 4:
Nurkowania na rafie Aliwal Shoal z rekinami, żółwiami, mantami i wieloma innymi gatunkami ryb oraz nurkowanie na wrakach do 14:00
Powrót do pokoi i czas wolny – możliwość zwiedzania okolicznych restauracji oraz olbrzymich plaż
Dzień 4:
Po nurkowaniach wyjazd do miejscowości Shelly Beach i zakwaterowanie w B&B.
Czas wolny
Dzień 5 – 8:
Nurkowania na rafie Protea Banks z rekinami do godziny 14:00
Dzień 9:
Transfer do najstarszego parku dzikich zwierząt Hluhluwe/Umfolozi Game Reserve.
Popołudniowe safari jeepem po rezerwacie.
Wspólna kolacja i czas wolny.
Dzień 10:
Wcześnie rano wyjazd na oglądanie WIELKIEJ PIĄTKI. Przyglądanie i obserwowanie wszystkich zwierząt najlepiej wykonywać we wczesnych godzinach porannych i późnym popołudniem. To wtedy zwierzęta są bardziej aktywne i łatwiejsze do zauważenia. Kiedy dzień jest najgorętszy, zwierzęta mają tendencję do leżenia w cieniu, nieruchome, co utrudnia oglądanie. Safari odbywa się w „otwartych” pojazdach safari pod fachowym przewodnictwem Renger’a parku KwaZulu / Natal.
Popołudnie w czasie wolnym.
Po południu obiadokolacja i kolejna wycieczka jeepami po parku.
Dzień 11:
Transfer na lotnisko King Shaka International w Durbanie.
Dzień 12:
Lądowanie na lotnisku w Warszawie i pożegnalne zdjecie 🙂
Dzień 1:
Wylot z Warszawy do RPA
Dzień 2:
Przylot na lotnisko King Shaka w Durbanie. Transport do miejscowości Ummkomass i zakwaterowanie w B&B
Dzień 3 – 4:
Nurkowania na rafie Aliwal Shoal z rekinami, żółwiami, mantami i wieloma innymi gatunkami ryb oraz nurkowanie na wrakach do 14:00
Powrót do pokoi I czas wolny – możliwość zwiedzania okolicznych restauracji oraz olbrzymich plaż
Dzień 5:
Po nurkowaniach wyjazd do miejscowości Shelly Beach i zakwaterowanie w B&B.
Czas wolny
Dzień 6 – 11:
Nurkowania na rafie Protea Banks z rekinami do godziny 14:00
Dzień 12:
Transfer do najstarszego parku dzikich zwierząt Hluhluwe/Umfolozi Game Reserve.
Popołudniowe safari jeepem po rezerwacie.
Wspólna kolacja i czas wolny.
Dzień 13:
Wcześnie rano wyjazd na oglądanie WIELKIEJ PIĄTKI. Przyglądanie i obserwowanie wszystkich zwierząt najlepiej wykonywać we wczesnych godzinach porannych i późnym popołudniem. To wtedy zwierzęta są bardziej aktywne i łatwiejsze do zauważenia. Kiedy dzień jest najgorętszy, zwierzęta mają tendencję do leżenia w cieniu, nieruchome, co utrudnia oglądanie. Safari odbywa się w „otwartych” pojazdach safari pod fachowym przewodnictwem Renger’a parku KwaZulu / Natal.
Popołudnie w czasie wolnym.
Po południu obiadokolacja i kolejna wycieczka jeepami po parku.
Dzień 14:
Śniadanie i transfer na lotnisko King Shaka International w Durbanie.
Dzień 15:
Lądowanie na lotnisku w Warszawie i pożegnalne zdjęcie 🙂
Wielkie zatopione tankowce, starożytne galery i wraki II wojny światowej są w Twoim zasięgu. Kurs specjalistyczny PADI nurkowanie wrakowe da Ci umiejętności potrzebne do zwiedzania i eksploatowania najsłynniejszych wraków świata. Kurs realizowany jest w Helu i tam z portu wypływamy na wraki.

CELE KURSU:
1. osiągniecie odpowiednich umiejętności pozwalających na planowanie i organizację nurkowania wrakowego
2. poznanie procedur i technik nurkowania wrakowego
3. doskonalenie umiejętności rozwiązywania problemów i radzenia sobie z ryzykiem nurkowania wrakowego
4. doskonalenie umiejętności używania światła, dodatkowego źródła powietrza, a także specjalistycznego sprzętu potrzebnego do penetracji wraków
5. doskonalenie umiejętności nurkowania przy ograniczonej widoczności oraz procedur w sytuacji awaryjnej
WYMAGANIA WSTĘPNE:
Posiadanie certyfikatu PADI Advanced Open Water Diver lub równoważnego innej organizacji oraz ukończone 15 lat
Cena 1250 PLN
Cena zawiera materiały szkoleniowe, certyfikat oraz napełnianie butli i wypłynięcia na wraki.
Cena nie zawiera:
wyjazdu nad morze i kosztów z tym związanych ( dojazd, noclegi i wyżywienie ) – możemy pomóc w rezerwacji kwater.
sprzętu nurkowego – możliwość wypożyczenia całego sprzętu w cenie 100 PLN za dzień lub pojedynczych elementów.

W sprawach chęci wyjazdu na nurkowanie bez robienia kursu proszę o kontakt w celu ustalenia ceny za wypłynięcia na wraki.
Lot za ocean, duża ekipa i nowi ludzie, ale przede wszystkim wielkie emocje przed nieznanym i nowym doświadczeniem nurkowym. Takie przekonanie towarzyszyło wielu z nas podczas przygotowań do podróży, która rozpoczynała się 9 lutego na lotnisku w...