Kuba – cygara, rum i Cadillac
Spełniając marzenia, trzeba być konsekwentnym w dążeniu do ich realizacji. Nie wystarczy postanowienie, choć to pierwszy krok i dość ważny. Istotną kwestią jest plan, kosztorys i ekipa. Moim marzeniem była wycieczka na kolejną wyspę karaibską. Zwiedziłam i nurkowałam w takich krajach jak Dominikana i Jamajka, a kolejną wyspą na liście była właśnie Kuba.
Jak do tego doszło? Siedzieliśmy przy stole całą ekipą wspaniałych ludzi na wyspie Apo na Filipinach. Ostanie dni naszej podróży i planowanie gdzie lecimy następnym razem. Była mowa o Australii, bo tam nas jeszcze nie było. Jednak padła propozycja odwiedzenia kraju rumu i cygar. Postanowienie już mamy, teraz plan, kosztorys i działamy. Udało się stworzyć wspaniałą wycieczkę ze zwiedzaniem, nurkowaniem i odpoczynkiem. A było tak.
Lotnisko Chopina, nas trzynaście osób i długa droga do celu. Po wylądowaniu w Hawanie i przejeździe autokarem, po 28h dotarliśmy do pierwszego wspaniałego miejsca na Kubie – Maria La Gorda.

Hotel na samej plaży, a ta mięciutka i przyjemnie ciepła. Piękne kolory morza Karaibskiego, cudowne niebo i zapach przyciągającego podwodnego świata. Sama rozkosz.
Pod wodą – raj. Niesamowite rafy koralowe, przepiękne i niespotykane formacje denne, kaniony, labirynty, zwisy skalne i to wszystko ubrane w podwodny ogród pełen kolorów i różnorodności.
Po dwóch dniach nurkowania i odpoczynku wyruszyliśmy do Vinales, położonego w dolinie o tej samej nazwie. Tam udało nam się zwiedzić Sierra de los Organos podsystem gór Guaniguanico, gdzie spacerowaliśmy w jaskini i popłynęliśmy w niej podziemną rzeką. To jednak nie wszystkie atrakcje tej wycieczki, ponieważ nie lubimy się nudzić, to oglądaliśmy olbrzymi mural prehistorii. Następnie pojechaliśmy do rodzinnej farmy tytoniu, gdzie po wypaleniu cygara i małych zakupach, jeździliśmy konno wśród mogotów. Dzień zakończyliśmy wspaniałą kolacją w gospodarstwie ekologicznym Finca Paraiso.
W każdym mieście spaliśmy w tak zwanych casas particulares, czyli w domach mieszkańców danego miasta. Są one oczywiście przystosowane dla gości, którzy mają swoje pokoje z łazienkami. Dzieliliśmy natomiast kuchnie i wspólne posiłki. To bardzo ciekawe i przyjemne doświadczenie. Odpoczynek nie był długi, ponieważ następnego dnia pojechaliśmy do Zatoki Świń. Po drodze również było kilka niespodzianek w postaci farmy krokodyli w Guama, spotkania z wolnymi koliberkami u Bernabe, który zapewnia tym małym ptaszkom wodę i małe co nieco do brzuszka😉. Mieliśmy przyjemność zwiedzić przepiękny i olbrzymi ogród botaniczny Orquidiario Soroa. To niesamowicie urokliwe miejsce bogate w mnóstwo tropikalnych roślin, drzew owocowych i storczyków. To darmowa oaza, gdzie można zobaczyć potężne rośliny, aromatyczne orchidee oraz zakupić pamiątki.
Miejscowość Playa Giron to bardzo urokliwe miejsce, gdzie mieszkają przyjaźni ludzie, otwarci na turystów. Nurkowaliśmy z ośrodka turystycznego Punta Perdiz. Piękna plaża, dobre jedzenie oraz cudowne nurkowania. Po dość intensywnych kilku dniach, leżenie na leżaku ma sens i jest bardzo wskazane, tym bardziej na ciepełku i wśród tak pięknej okoliczności przyrody 😉.
No cóż, nic nie trwa wiecznie, czas w drogę, tym razem do Cienfuegos i w góry Guamuhaya. Cienfuegos to bardzo urokliwe miasto z pięknym placem w jego sercu oraz niesamowitą architekturą. Po małym zwiedzaniu pojechaliśmy w przepiękne miejsce, a tam dopiero mieliśmy frajdę, cudowne doliny i wędrówka wzdłuż potoku El Nicho gdzie podziwialiśmy olbrzymie wodospady. Kąpiel jak najbardziej wskazana, więc długo nie trzeba było ekipy namawiać, mimo iż woda lodowata to frajda była nieziemska 😊
Po dniu pełnym wrażeń dotarliśmy do miejscowości Trinidid. To bardzo urokliwe miasteczko o dobrze zachowanej architekturze kolonialnej. Udało nam się zobaczyć muzea z pięknymi dziedzińcami i ogrodami. Byliśmy na wyśmienitej kolacji w bardzo urokliwej restauracji z przepysznym jedzeniem. Dzień spędzony za zwiedzaniu zaowocował kolejnym leniuchowaniem na pobliskiej plaży Ancon. Jednak nie samym plażowaniem i zwiedzaniem człowiek żyje. Nasza podróż do kolejnego miejsca nurkowego wiodła przez miasto Santa Clara, które jest stolicą województwa Villa Clara. Miasto jest związane z bardzo znanym rewolucjonistą Ernestem Che Guevara. Mieliśmy okazje zobaczyć jego mauzoleum oraz wszystkie pozostałości ze słynnej rewolucji kubańskiej, w której władze przejęli rebelianci tacy jak Che Guevara i Fidel Castro. Swoją drogą to bardzo ciekawa historia, którą polecam przeczytać. Nic nigdy nie jest tak oczywiste, jak nam mówią 😉
Wieczorem dotarliśmy do przepięknej miejscowości Varadero na półwyspie Hicacos, który leży w województwie Matanzas na północnym jego wybrzeżu. W hotelu spędziliśmy dwie doby, ponieważ pogoda nie pozwoliła nam zrobić wszystkich zaplanowanych nurkowań, jak wiadomo czas na lenistwie na wakacjach, też jest bardzo pożądany 😉.
Nurkowania następnego dnia były naprawdę bardzo ciekawe, oba na wrakach. Były to wraki wojskowe, pierwszy to łódź patrolowa z wyposażeniem wojennym na głębokości do 30 metrów, a drugi to łódź transportowa z dużą ilością wozów bojowych rozsianych dookoła wraku na głębokości do 19 metrów. Ponieważ to już jest Ocean Atlantycki to fale i prądy mieliśmy dość silne, ale mimo utrudnionych warunków, nurkowania okazały się naprawdę świetne 😊
Koniec naszej podróży został zaplanowany na zwiedzanie Hawany, która tak naprawdę nazywa się La Habana, a dokładniej San Cristobal de La Habana. To wspaniałe miasto, pełne kolorów, zapachów oraz niesamowitej różnorodności wśród mieszkańców. To miasto skrajności ubóstwa z bogactwem, czystości z brudem, inteligencji z głupotą i nieporadnością. Pełne smaków, wartości historycznych takich jak Ernest Hemingway i jego ulubione knajpy – El Floridita, gdzie pijał Daiquiri, a jego sylwetka z brązu stoi przy barze. Oraz La Bodeguta del Medio, gdze serwowane jest słynne Mojito Hemingwaya. Byliśmy w muzeum słynnego rumu Havana Clue i fabryce cygar La Corona, która jest jednym z najstarszych i najbardziej uznanych miejsc produkujących cygara w Hawanie.
Oglądanie starówki Hawańskiej i wszystkich otaczających ją placów takich jak Plaza de la Catedral, Plaza de Armas, Plaza de San Francisco i Plaza Vijeja było niesamowitym doświadczeniem. A zwiedzanie z pozycji siedzącej w kabriolecie z lat pięćdziesiątych to najprzyjemniejszy moment tej wycieczki. Udało nam się przejechać przez takie miejsca jak Malecon, potężny las hawański przecięty rzeką Almendares. Przejechaliśmy przez dzielnicę willową bogaczy Miramar oraz obok cmentarza Kolumba.
To był niesamowity, pełny wrażeń dzień, a wieczór był jeszcze lepszy. Zostaliśmy zawiezieni kolumną fiatów 126p, czyli naszymi rodzimymi maluchami, na koncert Buena Vista Social Club. To był niezapomniany wieczór muzyczny, gdzie śpiewały ikony muzyki latino.
Kuba to przepiękny kraj, z niesamowicie ciekawą fauną i florą oraz przede wszystkim cudownymi ludźmi. To miejsce, które warto zwiedzić i to nie raz. Mam nadzieję tam wrócić i obejrzeć druga połowę wyspy, gdzie czeka nas mnóstwo ciekawych i niezapomnianych wrażeń.
