Dlaczego warto nauczyć się nurkować na Suwalszczyźnie – poznaj zalety Hańczy

Jeśli marzysz o rozpoczęciu swojej przygody z nurkowaniem, nie musisz od razu lecieć na Malediwy. Polska również oferuje wyjątkowe miejsca do nauki – a wśród nich króluje Jezioro Hańcza, położone na malowniczej Suwalszczyźnie. To właśnie tu, w otoczeniu dzikiej przyrody i krystalicznej wody, działa szkoła nurkowania JagnaBlue.

Suwalszczyzna – idealne miejsce do rozpoczęcia przygody z nurkowaniem

Region ten słynie z czystych jezior, pagórkowatego terenu i spokoju z dala od zgiełku. To nurkowanie na Suwalszczyźnie ma klimat unikalny – lokalny, surowy, ale niezwykle autentyczny. Kursy prowadzone przez lokalnych instruktorów pozwalają nie tylko zdobyć umiejętności, ale również poznać naturę regionu.

Jezioro Hańcza – najgłębszy akwen Polski i raj dla nurków

Doskonała widoczność i czystość wody

Hańcza oferuje przejrzystość sięgającą nawet 10–15 metrów. To sprawia, że warunki do nurkowania są znakomite, zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych nurków.

Zróżnicowane ukształtowanie dna – idealne do nauki i eksploracji

Podwodne klify, głazy, drewniane kładki i roślinność – to wszystko tworzy naturalne „podwodne laboratorium” do nauki manewrów i kontroli pływalności.

Bezpieczna i sprawdzona baza nurkowa

Na miejscu działa nasza **[baza nurkowa](https://www.jagnablue.pl/o-nas/)** z pełnym zapleczem sprzętowym, sanitarnym i strefą chilloutu po zajęciach.

Dlaczego warto zrobić kurs nurkowania z JagnaBlue?

Profesjonalni instruktorzy z międzynarodowymi certyfikatami

Nasi instruktorzy to pasjonaci, którzy zdobywali doświadczenie na całym świecie – od Hańczy, przez Egipt, po Filipiny.

Małe grupy i indywidualne podejście

Stawiamy na jakość, nie ilość. Dzięki kameralnym grupom możesz liczyć na indywidualną opiekę i szybsze postępy.

Wypożyczalnia sprzętu i ładowanie butli wszystkimi gazami

Nie masz swojego sprzętu? Nie szkodzi! W JagnaBlue znajdziesz **[wypożyczalnię i sklep nurkowy](https://www.jagnablue.pl/sklep/)** z całym niezbędnym wyposażeniem. Naładujesz butle powietrzem,. nitroxem oraz trymixem.

Podsumowanie – Hańcza to więcej niż tylko miejsce, to doświadczenie

Nauka nurkowania w Polsce zyskuje nowy wymiar dzięki unikatowemu położeniu jeziora Hańcza i pasji ludzi, którzy tworzą JagnaBlue. Jeśli chcesz rozpocząć przygodę z nurkowaniem w bezpiecznym i pięknym miejscu – Suwalszczyzna czeka na Ciebie.

📍 Zainteresowany? Sprawdź naszą aktualną ofertę kursów nurkowania lub skontaktuj się z nami – pomożemy Ci wybrać najlepszą drogę do Twojej nowej pasji!

Program Pojąć Głębię

Zapraszamy do wzięcia udziału w programie terapii dla osób z niepełnosprawnością intelektualną i chorobami psychicznymi.
ZASADY:

  • orzeczenie o niepełnosprawności – umiarkowane lub znaczne
  • dyspozycyjność razy w tygodniu po dwie godziny wieczorami.
  • uczęszczanie na zajęcia z nurkowania na basenie w szkole nr 10 w Suwałkach do końca marca 2028 roku.
  • wakacje wolne od zajęć
  • wypełnienie formularza zgłoszeniowego dostępnego po uprzednim kontakcie telefonicznym
  • przybycie na spotkanie informacyjne – termin przekażemy telefonicznie
  • Dobre nastawienie 🙂

Program jest finansowany ze środków PFRON w ramach konkursu „Wspieramy Aktywność”,
ogłoszonego w ramach zadań zlecanych z art. 36 ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych.

KAMIENIOŁOM W RUMMU – ESTONIA

KAMIENIOŁOM W RUMMU – ESTONIA

Rummu, miejsce tajemnicze i mało zbadane przez polaków. Sobota rano zapakowani w kampera ruszyliśmy w drogę. Mimo 670 km do celu trasa minęła nam w mgnieniu oka, bo tu się po prostu jedzie, a nie jak u nas, od wioski do wioski. Drogi równe a miejscami z widokami na...

czytaj dalej

Wyprawa wyzwań – RPA

RPA – kraj wielu wyzwań.

Raz na dwa lata wyjeżdżamy do Afryki Południowej na nurkowania i zwiedzanie. Za każdym razem jadą ze mną nowe osoby, które są żądne wyzwań, a przede wszystkim nurkowania z rekinami. Bardzo wiele osób pyta mnie, jak to jest, czy się nie boisz, że cię zaatakują? Otóż rekiny to nie do końca jest wyzwanie w RPA.

Na wstępie przypomnę, że kraj ten znajduje się na samym dole kontynentu Afryki. Podróż jest długa i trzeba to wziąć pod uwagę. Czekają nas minimum dwa loty o długości od 6 do 11 godzin każdy. Zależy od połączenia oraz czasu spędzonego na lotnisku czekając na kolejny lot. To jest wyznacznik przy planowaniu tak dalekiej podróży. Kolejną kwestią jest ogrom kraju. RPA jest olbrzymim krajem o powierzchni w przybliżeniu to 1 220 000 km2. Transport publiczny jako taki istnieje, ale nie koniecznie jest on bezpieczny i nie jest polecany dla ludności białej. Aby móc podróżować po RPA trzeba mieć samochód, który można wypożyczyć lub wcześniej zorganizowany transport. Odległości pomiędzy miastami oraz miejscami, które chcemy zwiedzić, są wielkie. Zajmuje sporo czasu dojechanie w dane miejsce, co często jest pomijane przy organizowaniu takiego wyjazdu. Przykładowo, podróż z lotniska do miejscowości na południowym wybrzeżu Shelly Beach to 2h jazdy autem. Podróż z jednego miejsca nurkowego do drugiego to godzina jazdy. Mówimy tu o autostradzie, a nie o lokalnych drogach. Zwiedzanie rezerwatu Lake Eland to cały dzień. Sama jazda tyrolką to 3h. A jest mnóstwo atrakcji do obejrzenia. Dojazd do rzeki St. Lucia, gdzie można pływać statkiem i podziwiać hipopotamy to podróż około 4h. Odległość od Durbanu gdzie lądujemy do miejscowości Cape Town na samym dole Afryki to 2000 km. Porównać to można do odległości między z Warszawą i Paryżem. Często klienci zadają mi pytania, dlaczego to tyle kosztuje, lub czy można wszystko zobaczyć w 10 dni? Niestety nie da się zwiedzić wszystkiego w tak krótkim czasie. Albo lecimy na 3 tygodnie i zwiedzamy, albo wracamy tam kilka razy i za każdym razem jesteśmy w innym miejscu. Osobiście polecam każdą z tych opcji, im dłużej tam jestem, tym lepiej się czuję. Im częściej tam latam, tym jestem szczęśliwsza 😉.
Pomimo drobnych wyzwań podróżnych, to najpiękniejszy kraj, w jakim byłam. Olbrzymie przestrzenie, niesamowite widoki, piękne i wielkie piaszczyste plaże, klify i skały, wodospady i rzeki oraz niesamowita roślinność.

Zwiedzanie RPA to cała przyjemność z otaczających nas widoków i podróży przez okolice gdzie mieszkają „tubylcy”. Można doświadczyć, jak wyglądają tradycyjne domy zwane „shag”. Zobaczyć farmę krokodyli, piękne tereny parków narodowych, po których chodzą takie olbrzymy jak żyrafy, nosorożce, słonie czy lwy. Ilość zwierząt jest tak duża i różnorodna, że czasami ciężko to przyswoić. Z jednej strony stoi nosorożec, a zaraz dalej gromadzi się stado guźców. A za chwile uciekasz samochodem, bo słoń się zdenerwował i pędzi na auto. Jednak są to niezapomniane wrażenia i nic nie może się z tym równać w danym momencie.

Kolejnym wyzwaniem jest nurkowanie samo w sobie. Nie mówię tu o rekinach, bo one są majestatycznym dodatkiem. Kompletnie się nami nie przejmują i raczej mało się nami interesują. Hałasujemy, nie pachniemy tłuszczykiem i nie uciekamy. One po prostu tam są i pływają po swoim terenie, jakby ludzie chodzili po chodnikach. Wyzwanie to ocean. Wielkie fale, które potrafią być gładkie bądź szpiczaste. Prądy o sile nawet do 60 km na godzinę. Wypłynięcie z plaży „ribem” o długości 12 metrów jest przeżyciem jedynym w swoim rodzaju. Skiper musi znaleźć przerwę między załamującymi się falami, aby bezpiecznie wypłynąć z ludźmi na otwarty ocean. Pogoda może się zmienić podczas nurkowania i każdy nawet najlepszy plan może nie wypalić. A pobyt na pontonie, który czeka na nurków, jest dość wymagający. Osoby, które cierpią na chorobę morską, będą miały bardzo ciężko, ponieważ fale potrafią osiągnąć wysokość kilku metrów i buja wtedy na całego. Wyzwanie to ubranie się w sprzęt na takich falach na pontonie, założenie wszystkiego tak, aby od razu lecieć w dół, ponieważ nie ma czasu na bycie na powierzchni. Fale są czasami tak silne, że od razu nas zmiecie daleko od grupy. Bardzo popularne jest zejście negatywne, czyli na pustym jackecie. Przewodnik trzyma kołowrotki przyczepione do bojki, ta zostaje na powierzchni wody, a on pędzi w dół. Głębokość na rafie Protea Banks to 38 metrów. Trzeba się tam znaleźć dość szybko i zostać blisko dna. Prąd jest wtedy słabszy i można manewrować oraz nadać kierunek płynięciu. Inaczej jest walka z prądem i dyskomfort. Można odpaść i odpłynąć od grupy, jednak to nie jest takie straszne. Prąd nas poniesie i na głębokości około 8 metrów puszczamy bojkę, wtedy skipper nas zobaczy i przypłynie, aby nas zgarnąć na ponton. Tu mamy kolejne wyzwanie, trzeba się na niego dostać 😉. Jak na wszystko, na to też jest sposób. Do tego wszystkiego trzeba czasami na nurkowanie wstać o 4 rano, bo inaczej nie wejdziemy do wody, ponieważ na oceanie często są sztormy właśnie od południa.

Mimo tych wyzwań warto zanurkować i zobaczyć wieloryby, mnóstwo rekinów, manty, żółwie, barakudy, tuńczyki i wiele innych wspaniałych morskich stworzeń, które zamieszkują rafy. A już na pewno warto pojechać do RPA w trakcie ucieczki sardynek. To jest spektakl jedyny w swoim rodzaju i warty wszystkich poświęceń oraz każdych pieniędzy, żeby go doświadczyć.
Podróżowanie po takim niesamowitym kraju jak Republika Południowej Afryki, jest wyzwaniem wartym grzechu. To nie jest wycieczka dla delikatnych i bojących się wszystkiego istot. To jest wyzwanie, które może się przerodzić w miłość do tego kraju jak u mnie. Nie na próżno mówi się, że AFRICA IS NOT FOR SISSIES, czyli Afryka nie jest dla mięczaków.
Zapraszamy na wspólne wyprawy po tym wspaniałym, olbrzymim i pełnym niesamowitych wrażeń i doznań kraju.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dahab – Majówka 25.04-02.05.2020

Dahab – Majówka 25.04-02.05.2020

Zapraszamy na koleją wspaniałą majówkę z JagnaBlue w Dahab. Kultowe miasteczko nurkowe zaprasza na świetne nurkowania, urokliwe widoki, pyszne jedzenie i najlepszą shishe. Cena:2450 PLN – lot w obie strony WAW-SSH-WAW, transfer lotnisko-hotel-lotnisko, hotel ze...

czytaj dalej
Wakacje w Chorwacji – Wyspa Brac 17.08 – 28.08.2020

Wakacje w Chorwacji – Wyspa Brac 17.08 – 28.08.2020

Wakacje trzeba planować już teraz i rozglądać się za ciepłym miejscem, gdzie można odpocząć, wygrzać się i przyjemnie spędzić czas z przyjaciółmi i rodziną. Zakochaliśmy się w cudownym miejscu w Chorwacji, a ściślej w wyspie. Brac, bo o niej mowa, jest oddalona...

czytaj dalej

Wspomnienia z Filipin

Planując w zeszłym roku kolejne wyjazdy nurkowe, zdecydowaliśmy się na nowy kierunek i nowe doznania, co doprowadziło nas na daleki wschód, czyli Filipiny. Planowanie takiego wyjazdu nie należy do najłatwiejszych, dlatego skorzystaliśmy z pomocy zaprzyjaźnionego biura podróży. Aby plan wcielić w życie, trzeba się postarać i napracować, ale warto, ponieważ to, co było nieznane i poza zasięgiem okazało się jedną z najciekawszych wypraw ostatnich lat.

Jak zawsze spotkaliśmy się na lotnisku w Warszawie, gdzie rozpoczęła się nasza daleka i dość długa podróż. Jak wiecie Filipiny to archipelag około 7100 wysp położonych w południowo-wschodniej części Azji. Dokładnie mówiąc, jest to potężna odległość od Polski, czyli około 9700 km w linii prostej. Takiej odległości nie pokonuje się szybko. Lot musi być podzielony na co najmniej jedną przesiadkę. Nasza ekipa miała przerwę po 6ciu godzinach lotu w Qatarze na lotnisku w miejscowości Doha. To była przyjemna przerwa od siedzenia w samolocie, ponieważ to lotnisko należy do bardzo spektakularnych w różnego rodzaju atrakcje takie jak wystawy aut, pokazy mody czy choćby pociągi poruszające się pomiędzy bramkami. Następny lot trwał około 9,5h, a celem była wyspa Cebu i miejscowość o takiej samej nazwie. Wbrew pozorom, procedury na lotnisku w Cebu przebiegły dość szybko. Jednak to nie koniec naszej podróży. Po wyjściu z lotniska czekały na nas dwa duże busy, którymi jechaliśmy na półwysep Moalbola, a podróż trwała ponad 4h. Tak, zdaję sobie sprawę z długiej podróży i może to w jakiś sposób zniechęcać, ale uwierzcie mi, warto. Hotel, w którym mieszkaliśmy w Moalboal, był bardzo przyjemny, z naprawdę dobrą kuchnią, klimatyzacją i bieżącą wodą. Obsługa była wspaniała, uśmiechnięta i bardzo pomocna. W cenie pobytu było śniadanie do wyboru z karty oraz kawa lub herbata i napój. Jedzenie oferowane w hotelowej restauracji było płatne, ale w bardzo przystępnych cenach. Smakowaliśmy w wielu restauracjach w okolicy, ale najlepsze jedzenie było w naszej restauracji hotelowej 😉

Tu spędziliśmy 6 dni bogatych w wiele niesamowitych doznań i przygód. Mieliśmy przyjemność nurkować z centrum nurkowych Blue Abyss, gdzie instruktorzy i właściciel opiekowali się nami idealnie. Zaplanowaliśmy trzy dni po dwa nurkowania dziennie, jednak było tak pięknie pod wodą i poczuliśmy delikatny niedosyt, więc dokupiliśmy dodatkowe nurkowanie i to w nocy. Podczas tych wszystkich nurkowań zobaczyliśmy mnóstwo żółwi, sardynek, barakud, tysiące kolorowych rybek i mnóstwo przepięknych miękkich korali o nie skończonej palecie barw. Absolutnie niezapomniane widoki.

Zwiedziliśmy okolice, spacerując oraz jeżdżąc tuk tukami, co było bardzo ekscytujące. Jednak najfajniejszą wycieczką był wyjazd na Canyoneering do Parku Kawasan. To niesamowita podróż przez olbrzymi kanion wypełniony płynącą wodą z dużą ilością wodospadów. Z niektórych można skakać, ześlizgiwać się i płynąć w wodzie o temperaturze 10 stopni. Uwierzcie mi, to nie jest zimna woda, gdyż przy tej temperaturze powietrza, okazała się bardzo orzeźwiająca. Cała wyprawa trwała około 4-5h, począwszy od wjazdu na motocyklu w trzy osoby na górę, z której potężną tyrolką (zip line) zjechaliśmy kilometr w dół. To była mega jazda :D. Później zeszliśmy jeszcze niżej na sam dół kanionu, gdzie mogliśmy sprawdzić samych siebie przy skokach do wody z 3, 5, 8 i 10 metrów. Nie każdy musiał skakać, ponieważ była możliwość przejścia bokiem bez konieczności narażenia się na panikę i strach 😉. Po wszystkim zostaliśmy poczęstowani pysznymi przekąskami i napojami. To była wspaniała i pełna emocji wycieczka. Z przyjemnością to powtórzę 😉.

Tak zakończył się pierwszy etap naszej podróży po Filipinach. Kolejnym cel podróży, jaki był w planie naszej wycieczki była wyspa APO. Ta malutka wysepka jest rezerwatem przyrody, ponieważ żółwie morskie składają swoje jaja w jej piaskach. Aby zobaczyć tę malowniczą wyspę i jej uroki, musieliśmy przebyć kolejną daleką podróż, która trwała około 7-8h. Najpierw busem na druga stronę półwyspu do portu cargo skąd statkiem towarowym popłynęliśmy na sąsiednią wyspę ……. Po drugiej stronie czekał na nasz bus, który przez godzinę wiózł nas na drugi jej koniec, abyśmy mogli przesiąść się na łódź zwaną bańka. Po 40 minutach przypłynęliśmy na wyspę APO.

Wyspa okazała się bardzo przytulna i malownicza, z zawsze uśmiechniętymi i bardzo pomocnymi ludźmi. Mieszkaliśmy w hotelu wbudowanym w skarpę. Pierwsze pokoje były nad bazą nurkową a reszta w wyższych partiach góry. Z każdego pokoju był widok na morze oraz na całą okolicę. Tym razem mieliśmy pełne wyżywienie, ponieważ nie ma na wyspie żadnych restauracji poza hotelową. Można było z karty menu wybrać wiele różnych potraw, tak że każdy znalazł coś dla siebie 😊. Wszystkie nurkowania wykonaliśmy dookoła wyspy, wykorzystując do tego bańkę 😉. Apo ma dwa miejsca nurkowe, gdzie prąd jest tak silny, że automat może się wzburzyć 😉. To była niesamowita i pełna wyzwań jazda, lecąc z dużą prędkością i oglądając wszystko jakby z lotu ptaka. To jedno z najpiękniejszych miejsc nurkowych, jakie spotkaliśmy, mimo iż widoczność nie była tak klarowna, jak zawsze. Ilość żółwi powaliłaby każdego amatora nurkowań z tymi zwierzętami. Na jednym nurkowaniu czy snurkowaniu z plaży można było spotkać kilkanaście żółwi na raz.

Jednak nie samym nurkowaniem człowiek żyje i chęć poznania miejsca, w którym się było, wygrała. Spacery dookoła wyspy, na plaże oddalone o kilkaset metrów lub latarnia morska na górze wyspy, to widoki, które zapierały dech w piersiach.

W raju nic nie trwa wiecznie i w końcu przyszedł czas na powrót do Cebu City. Zanim opuściliśmy wyspę właścicielka Pinki wraz z personelem hotelu i centrum nurkowego zrobiła dla nas pożegnalną kolację. Był śpiew, gitary i przepyszne jedzenie. Z samego rana odpłynęliśmy z poczuciem, że jeszcze kiedyś odwiedzimy tę małą wyspę. Po kilku godzinach wieloma środkami transportu szczęśliwie dotarliśmy do Hotelu. Cywilizacja pozwoliła na spokojny prysznic, toaletę i odpoczynek oraz na przygotowanie się na wyjście w miasto 😉. Obok hotelu napotkaliśmy na wielki targ żywności – Food Market. Najedliśmy się za wszystkie czasy za bezcen. Ilość i różnorodność potraw zaskoczyła chyba każdego.

Na drugi dzień spakowani, czekaliśmy na transfer na lotnisko, gdzie po nadaniu bagaży czekaliśmy na lot powrotny. Lekka nostalgia dopadła większość z nas, ale to znaczy tylko tyle, że na pewno powrócimy w to magiczne miejsce, jakim są Filipiny.

 

Dahab – Majówka 25.04-02.05.2020

Dahab – Majówka 25.04-02.05.2020

Zapraszamy na koleją wspaniałą majówkę z JagnaBlue w Dahab. Kultowe miasteczko nurkowe zaprasza na świetne nurkowania, urokliwe widoki, pyszne jedzenie i najlepszą shishe. Cena:2450 PLN – lot w obie strony WAW-SSH-WAW, transfer lotnisko-hotel-lotnisko, hotel ze...

czytaj dalej
Wakacje w Chorwacji – Wyspa Brac 17.08 – 28.08.2020

Wakacje w Chorwacji – Wyspa Brac 17.08 – 28.08.2020

Wakacje trzeba planować już teraz i rozglądać się za ciepłym miejscem, gdzie można odpocząć, wygrzać się i przyjemnie spędzić czas z przyjaciółmi i rodziną. Zakochaliśmy się w cudownym miejscu w Chorwacji, a ściślej w wyspie. Brac, bo o niej mowa, jest oddalona...

czytaj dalej

Pojąć Głębie w Wenezueli

Od dłuższego czasu, bo to już prawie 6 lat, staramy się co roku zabrać naszych podopiecznych na wyprawy nurkowe połączone ze zwiedzaniem danego kraju. Jest to swoista nagroda za całoroczną pracę w pubach spółdzielczych i nie tylko. Jednak od tego roku zmieniliśmy troszkę koncepcję wyjazdów i będziemy się starać latać daleko i w nowe miejsca. Pod koniec 2023 roku byliśmy w Wenezueli na wyspie Margarita 😊

Podróż rozpoczęła się dla każdego drogą na warszawskie lotnisko Chopina. Każdy musiał dojechać ze swojego miasta, a były to Suwałki, Gdańsk, Toruń i Rzeszów. Jak wiadomo, Wenezuela to kraj leżący na kontynencie południowej Ameryki, więc lot w tak oddalone miejsce po drugiej stronie oceanu był długi. Mimo wielogodzinnego siedzenia w samolocie każdemu z nas podróż upłynęła miło i bez problemów. Po 10-ciu godzinach lotu dotarliśmy na wyspę Margarita w Wenezueli. Po wyjściu z samolotu temperatura nas zaskoczyła. Mimo pozornej wiedzy na temat tamtejszego klimatu odczucia były niesamowite. Piękne słońce, cudowna morska bryza i do tego wysoka temperatura, ale o dziwo nie było za gorąco. Po trzydziestominutowej drodze do hotelu wreszcie każdy mógł rozgościć się w swoich pokojach, wziąć upragniony prysznic i ruszyć na wyczekiwany już od dawna posiłek.

Hotel położony jest w przepięknych okolicznościach przyrody nad samym morzem karaibskim. Piękna plaża z cudownie mięciutkim, jasnym piaskiem zapraszała nas do spacerów i wylegiwania się na leżakach. Bar na plaży oferował koktajle ze świeżo wyciskanych owoców, które umilały odpoczynek.
Mieliśmy do dyspozycji kilka basenów, restauracji i sklep hotelowy, w którym można było zakupić różnego rodzaju pamiątki. Wracając do jedzenia, powiem Wam szczerze, że było wspaniałe. Każdy mógł znaleźć dla siebie coś wyjątkowego, dobrego i ulubionego. Wieczorne kolacje olśniewały smakami, zapachami i różnorodnością potraw. Codziennie podawano różne rodzaje kuchni, w wielorakim rozumieniu smaku i kunsztu przyrządzania dań. Po prostu raj dla podniebienia i to praktycznie dla każdego wyrafinowanego smakosza z wieloma dziwactwami 😉

Poza cudownym hotelem była cała wyspa niespodzianek. Margarita, zwana perłą Karaibów, to wyspa w grupie Wysp Zawietrznych w archipelagu Małych Antyli na Karaibach. Należąca do Wenezueli główna wyspa stanu Nueva Esparta, zajmuje powierzchnię 1020 km², a zamieszkuje ją ok. 420 tys. mieszkańców. Margarita została odkryta przez Krzysztofa Kolumba w 1498 roku. Słynie z przepięknych plaż o złotym i śnieżnobiałym piasku. Nam udało się zwiedzić takie miejsca jak najstarszą katedrę z XVII wieku i fort obronny Santa Rosa z dużą ilością armat w miejscowości La Asuncion. Zakosztowaliśmy również przepysznej, świeżo zrobionej czekolady w formie jedzenia i picia, w fabryce czekolady. Tam Panie pokazały nam jak wytwarza się jedną z najsłynniejszych czekolad w Wenezueli. Oj było pysznie, a ten zapach i smak chyba nigdy się nie ulotni z naszej pamięci. Mieliśmy okazję zakupić słynne perły, a na pewno je obejrzeć i podziwiać. Wysłuchaliśmy mnóstwa ciekawych historii związanych z Wenezuelą oraz samą wyspą Margarita. Te wspomnienia zostaną z nami na zawsze.

Nie tylko zwiedzaniem człowiek żyje ;). W tak zwanym między czasie świetnie się bawiliśmy we własnym towarzystwie, korzystając z dobrodziejstw natury i napotkanych atrakcji w okolicy hotelu i nie tylko 😉 Pływaliśmy w basenie jako syreny, szaleliśmy na skuterach wodnych oraz zwiedzaliśmy okoliczne plaże bawiąc się przy tym fantastycznie ;D

Nie mogło zabraknąć nurkowania, oczywiście, że nie, bo przede wszystkim latamy w tak odległe miejsca, aby zobaczyć, co jest pod wodą. Pierwszy dzień nurkowy spędziliśmy na nurkowaniach w miejscu Los Frailes Islands. Podróż w tamtą stronę okazała się mega wyzwaniem dla większości z nas. Były duże fale i łódź skakała jak oszalała, chlapiąc wodą we wszystkie możliwe strony. Dla niektórych osób była to super frajda i zabawa, ale dla innych szok i strach. Mimo różnych odczuć dopłynęliśmy szczęśliwie i zanurkowaliśmy dwa razy w ciekawym miejscu. Po wszystkim dostaliśmy super lunch i chłodne napoje. Był to dzień pełen wyzwań i pokonywania kolejnych barier.

Innym miejscem nurkowym była Cubaqua Island. Aby muc zanurkować w tak przepięknym miejscu na dwóch leżących obok siebie wrakach, trzeba było z naszego hotelu jechać busem ponad godzinę do portu po drugiej stronie wyspy, wsiąść na olbrzymi katamaran i płynąc około godziny do wyspy Cubaqua. Pomimo niedogodności czasowej, byliśmy bardzo zadowoleni. To był najpiękniejszy dzień nurkowych do tej pory. Przepiękna wyspa otoczona urokliwymi plażami, piękną laguną oraz śliczną oazą. Załoga łodzi umilała nam czas tańcami i śpiewem, a dźwięki muzyki latino unosiły się na falach. Po dopłynięciu zrobiliśmy jedno nurkowanie na pierwszym wraku, który swój rejs zakończył, ponieważ był źle rozmieszczony ładunek i przy sztormie, jaki wtedy panował, przechylił się na jedną stronę i zatoną. Drugi wrak spotkał pożar i kapitan starał się podpłynąć do brzegu jak najbliżej. Straż przybrzeżna pierwszy wrak dociągnęła do drugiego, aby oba leżały blisko siebie. Wraki są na płytkiej wodzie, bo zaczynają się od 5-go metra i schodzą maksymalnie do 12m.

Pomiędzy nurkowaniami zjedliśmy super lunch na plaży, po szwendaliśmy się po wyspie i odpoczęliśmy na hamakach zawieszonych na palach w morzu. To był naprawdę udany dzień, pełen barw, świateł, muzyki i smaków. Jeżeli kiedykolwiek wrócimy w to miejsce to tylko z ekipą ze Scubadiving Margarita!

W Wenezueli byliśmy 8 dni, może to mało a może w sam raz, ale wiemy jedno – to miejsce jest zaczarowane i warto tam pojechać. Mam nadzieję, że jeszcze nam się uda odwiedzić ten kraj pełen sprzeczności, dziwactw i niesamowitej kuchni. A naszym podopiecznym życzę, aby takich wyjazdów w ich życiu było jeszcze więcej.

Dahab – Majówka 25.04-02.05.2020

Dahab – Majówka 25.04-02.05.2020

Zapraszamy na koleją wspaniałą majówkę z JagnaBlue w Dahab. Kultowe miasteczko nurkowe zaprasza na świetne nurkowania, urokliwe widoki, pyszne jedzenie i najlepszą shishe. Cena:2450 PLN – lot w obie strony WAW-SSH-WAW, transfer lotnisko-hotel-lotnisko, hotel ze...

czytaj dalej
Wakacje w Chorwacji – Wyspa Brac 17.08 – 28.08.2020

Wakacje w Chorwacji – Wyspa Brac 17.08 – 28.08.2020

Wakacje trzeba planować już teraz i rozglądać się za ciepłym miejscem, gdzie można odpocząć, wygrzać się i przyjemnie spędzić czas z przyjaciółmi i rodziną. Zakochaliśmy się w cudownym miejscu w Chorwacji, a ściślej w wyspie. Brac, bo o niej mowa, jest oddalona...

czytaj dalej

Test ogrzewania firmy KWARK

Ogrzewanie firmy KWARK – opinia Łukasza Drucis

Przed świętami otrzymaliśmy od firmy Kwark pełny karton niespodzianek. Wysłano do nas całą rozmiarówkę elektrycznych kamizelek oraz rękawiczek. Od kilku lat korzystamy z ogrzewania elektrycznego innej firmy, więc byliśmy bardzo ciekawi nowego produktu zaprzyjaźnionego producenta. Już na pierwszy rzut oka było widać, że produkt jest porządnie wykonany. Dość gruba kamizelka, która już sama w sobie daje ciepło, oraz grube rękawiczki. Mimo tego bardzo wygodne w zakładaniu i noszeniu.

My ten produkt testowaliśmy z wewnętrznym akumulatorem. Jest oczywiście możliwość podłączenia akumulatora zewnętrznego.
Pierwsze testy przeprowadziliśmy w chyba najtrudniejszych warunkach, ponieważ wybraliśmy się na nurkowanie ze skuterami po Hańczy. Prawie godzinne nurkowanie, a w ręce nie zmarzliśmy, co okazało się pełnym sukcesem.
 
Pozostałe dni to również nasze osobiste testy różnej konfiguracji, czyli sama kamizelka lub same rękawiczki. Później testy rozpoczęli nasi klienci. Ponieważ posiadaliśmy pełną rozmiarówkę, każdy kto miałam ochotę mógł zanurkować w ogrzewaniu i sam sprawdzić działanie kamizelki i/lub rękawic. Wszyscy po nurkowaniach wracali zadowoleni. Jak w każdym sprzęcie można by się do czegoś przyczepić, na przykład jak ktoś ma szerokie dłonie to ciężej mu będzie założyć rękawiczki, ponieważ jest w nich nierozciągliwa tasiemka. Jednak w tym przypadku, po pierwsze nie o to chodzi jeżeli wszystko działa jak trzeba, po drugie to była przyjemność i z czystym sumieniem polecamy system grzewczy firmy Kwark.

 

 

 
 
Dahab – Majówka 25.04-02.05.2020

Dahab – Majówka 25.04-02.05.2020

Zapraszamy na koleją wspaniałą majówkę z JagnaBlue w Dahab. Kultowe miasteczko nurkowe zaprasza na świetne nurkowania, urokliwe widoki, pyszne jedzenie i najlepszą shishe. Cena:2450 PLN – lot w obie strony WAW-SSH-WAW, transfer lotnisko-hotel-lotnisko, hotel ze...

czytaj dalej
Wakacje w Chorwacji – Wyspa Brac 17.08 – 28.08.2020

Wakacje w Chorwacji – Wyspa Brac 17.08 – 28.08.2020

Wakacje trzeba planować już teraz i rozglądać się za ciepłym miejscem, gdzie można odpocząć, wygrzać się i przyjemnie spędzić czas z przyjaciółmi i rodziną. Zakochaliśmy się w cudownym miejscu w Chorwacji, a ściślej w wyspie. Brac, bo o niej mowa, jest oddalona...

czytaj dalej