Afryka Południowa – relacja cz. 1

Republika Południowej Afryki to kraj ogromnych przestrzeni, pysznego mięsa i wiecznie uśmiechniętych ludzi. Już na samym wstępie ta wspaniała kraina przywitała nas uśmiechniętymi urzędnikami na lotnisku, pięknymi widokami w drodze na południowe wybrzeże oraz pysznymi stekami na kolację.

Pomimo długiego lotu i późnej godziny dotarcia do naszych pokoi, juz o 4:45 czasu lokalnego ( godzina do przodu ) byliśmy w bazie aby rozpocząć dzień nurkowy. Pierwsze nurkowanie było z rekinami, czyli tak zwane baited shark dive. Polega to na tym, że w plastikowym bębnie są przygotowane ryby do wabienia rekinów. Spuszczany jest on do wody a prowadzący nurka wisi na nim i wyciąga ryby rozgniatając je w rękach. Rekiny wyczuwają zapach i przypływają zaciekawione. Oczywiście zjadają te ryby krążąc w około bębna. Zasada dla nurkujacych jest prosta, trzeba trzymać się w grupie i nie podpływać blisko do bębna. Jest to zupełnie niegroźne doświadczenie jeżeli postępuje się zgodnie z ustalonymi zasadami. Ważne jest też aby powstrzymać ciekawość i nie dotykać blisko przepływających rekinów.

Tak nam minęły dwa dni na zapierających dech w piersiach nurkowaniach. Popołudniami odpoczywaliśmy relaksując się na plaży bądź na tarasie w jednym z apartamentów.  Trzeciego dnia wybraliśmy się na małą wycieczkę do Uvongo Falls, czyli wodospad w miejscowości Uvongo. Nie wielka rzeka wpadająca do oceanu położona w malowniczym otoczeniu skał i wzniesień co przy jej ujściu tworzyło wodospad.

Czas na posiłek i restauracje nad brzegiem oceanu, w której serwują świeże owoce morza, ryby i różne pyszności. Wieczorami, jak to zwykle bywa, trzeba się ochłodzić po ciężkim dniu upału ?. Basen to dobre miejsce na taki wieczorny relaks.

To początek naszej wyprawy a przed nami jeszcze wiele ciekawych atrakcji. Już nie długo relacja z kolejnych nurkowań oraz wycieczek w ciekawe miejsca.

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

Zimowo – lodowa Hańcza

Mróz, śnieg i lód to główne atrakcje Hańczy i okolic. Dojazd nad samo jezioro jest możliwy tylko przez posiadłość p. Tadzia Słowikowskiego i prowadzi na trzeci parking. Jazda bez łańcuchów tylko na własne ryzyko 🙂 Podjazd w inne miejsca jest nie możliwy, a lód na jeziorze ma około 5 cm więc jazda samochodem po lodzie nie wchodzi w rachubę. Za to krajobraz otaczający Hańczę zachwyca widokami mimo iż temperatura dochodzi do -20 stopni.

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

Finał projektu (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska

Zachwyt, oniemienie, zdumienie, oczarowanie, osłupienie, ekscytacja i tak mogłabym wymieniać długo, bo tyle wielkich emocji przeżyliśmy w ten niesamowity wieczór. Zanim cokolwiek napiszę chciałam podziękować wszystkim znajomym i nieznajomym za przybycie i wspieranie nas w ten czarujący wieczór. Dziękujemy 🙂

f1

Przybyliśmy wcześniej aby przygotować scenę, zespół OTAKO miał czas na rozłożenie swoich sprzętów a my na rozstawienie banerów i dopowiedzenie szczegółów. Po półtorej godzinie krzątaniny wszystko było gotowe i goście zaczęli się schodzić. Wtedy okazało się, że napływają do nas lawinowo w liczbie ponad 300. Powoli ogarniała nas trema i wpadaliśmy w coraz większy szok 🙂 Zabrakło miejsca na auli i trzeba było otworzyć antresole. Przybyły tłumy znajomych twarzy, przyjaciół i ludzi ciekawych samego wydarzenia oraz władze miasta Suwałk. Dzięki Miłoszowi sami możecie zobaczyć jak to wyglądało. Brawo młody 🙂

Po prezentacji filmu i koncercie OTAKO, przyszedł czas na poczęstunek i rozmowy. Okazało się, że film był fantastyczny a niedosyt jaki pozostawił spowodował poruszenie i nieodparte chęci na jeszcze. Oczywiście, że będzie jeszcze ponieważ druga część pokazu będzie miała miejsce w okresie letnim w Muzeum Wigierskiego Parku Narodowego. Tam dowiecie się więcej ze strony naukowej.

Tych, którym nie udało się przyjechać, przyjść czy przylecieć zapraszamy na kolejny pokaz filmu oraz „miejmy nadzieję” koncert zespołu OTAKO na targach nurkowych Podwodna Przygoda w dniach 3-5 marca 2017 roku na EXPO XXI w Warszawie. Do tej pory nie będzie możliwości zobaczenia filmu, więc zapraszamy.

Jeszcze raz dziękujemy dyrektorowi WPN, przybyłym, sponsorom oraz władzom uczelni za pomoc, wsparcie i uznanie. Relacje możecie także przeczytać na suwalskich portalach internetowych

suwalki.info

suwalki24.pl

autorzy zdjęć:
fot. Wojtek Otłowski (www.wojciech-otlowski.pl)
fot. Szymon Jasionowski (FXprojekt)
Miłosz i Hubert Stojanowscy
Miłosz Kozakiewicz

wpn

ban-spons

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

ZAPOWIEDZ FILMU KOŃCZĄCEGO PROJEKT (Wy)nurzeni

LOGWY

 

Już w sobotę o godzinie 18-tej w suwalskim PWSZ odbędzie się pokaz filmu o naszym projekcie (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska. Jaki będzie film jaki był projekt i co wniósł w nasze życia? Obejrzyjcie zapowiedź filmu 🙂

 

 

wpn

ban-spons

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

(wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska – jezioro Białe

LOGWY

Powoli zamykamy projekt (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska a mimo to w niedzielę udało nam się zanurkować w nowym jeziorze. Białe, bo tak owe jezioro się nazywa, jest otoczone przez trzciny, bagniste i muliste brzegi oraz gęsty las. Położone jest obok jeziora Królówek, za jeziorem Gałęzistym, a dojazd do Białego nie należy do najprostszych. Co prawda jest tam droga i można nią jechać jednak w pewnym momencie zaczyna stromo opadać w dół, następnie są dwa ostre zakręty i na tym koniec. Czyli dalej las i brak możliwości jazdy samochodem, no może ktoś dał by radę quadem. My zaparkowaliśmy samochód tuż przed zjazdem, co wiązało się z dźwiganiem całego sprzętu nad jezioro.

Droga prowadziła przez gęste zarośla i śliską ściółkę leśną. Po dwóch kursach tam i z powrotem, udało się nam złożyć sprzęt w szybkim tempie i tak też chcieliśmy wejść do wody. Okazało się to trudniejsze i nie takie szybkie jak zakładaliśmy. Pierwszy poszedł Łukasz i od razu na brzegu wpadł w muł po uda. Przedostał się na głębszą wodę tylko i wyłącznie idąc na czworaka. Ja ruszyłam zaraz za nim i mimo rad jakie mi udzielił nie było mi łatwo. Po ciężkim czołganiu się oraz zapadaniu w gęstym mule w przygniatającym mnie sprzęcie, dotarłam do wody na tyle głębokiej aby móc odpłynąć. Nie mam pojęcia jak Emil to wykonał z twinem na plecach, ale dotarł do naszej dwójki, według mojej opinii, dość szybko.

Pomimo bardzo niedogodnych warunków panujących na brzegu, sama woda była zaskakująco przejrzysta choć nie za głęboka. Początkowo poszliśmy w głąb jeziora aby sprawdzić jego głębokość. Po 8 minutach zawróciliśmy ponieważ zawiesina na 6,5 m była taka gęsta, że przestaliśmy siebie na wzajem widzieć. Dalsza podróż zatem nie miała sensu i skręciliśmy w prawo w kierunku litoralu. A tam piękna podwodna roślinność choć ryby brak. Po dobrych 20 minutach płynięcia, już w drodze powrotnej, pojawił się olbrzymi lin. Podobno Emil widział także szczupaka częściowo zanurzonego w mule, ale nie udało się nam go uwiecznić na filmie bądź zdjęciach.

Po nurkowaniu czekała nas ta sama droga wyjścia co wejścia. Ja postanowiłam sprawdzić inne miejsce, co wcale nie było łatwiejsze, wręcz bym rzekła, że trudniejsze. Mimo braku sprzętu, który oddałam mężowi, wyjście okazało się dłuższe i bardziej grząskie niż wejście. Nic innego mi nie pozostało jak brnąć przed siebie. Panowie wyszli w tym samym miejscu co weszli i jakoś łatwo im poszło. Nasze zmagania fotografowali z brzegu Hubert z Miłoszem, co zaowocowało nietypowym materiałem dowodowym. Hubert opowiedział jak po zanurzeniu zaczęły latać nad nami rybitwy, a w ślad za bąblami powietrza zanurkował kormoran i zaraz wypłyną. Całe zamieszanie obserwował z wysoka orzeł bielik, któremu po chwili towarzyszył kolega. W tak bezludnym miejscu, zamieszanie wywołane naszym pojawieniem się, musiało mieś jakiś odzew ze strony natury. Niestety, akcja była tak szybka, że Hubert nie zdążył zrobić zdjęć. Udało mu się nakręcić trochę filmu, który jak tylko będzie gotowy, zamieścimy na portalu Facebook.

Już niedługo kończymy nasz projekt i poinformujemy Was kiedy dokładnie odbędzie się uroczyste zakończenie zwieńczone imprezą z pokazem filmu i mnóstwem zdjęć. Nie zabraknie również muzyki na żywo, ale to już niespodzianka 🙂

wpn

 

ban-spons

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

WYPRAWA NURKOWA – JA gnam NA malte.

Egipt chwilowo nie jest najlepszym pomysłem na wyjazdy nurkowe, więc jakiś substytut trzeba było wybrać. Postanowiliśmy się udać na Maltę do miejscowości Bugibba. Zapowiadała się świetna wycieczka i całkiem przyjemne nurkowania. Dlaczego? Jak zwykle polecieli z nami fantastyczni ludzie i to ekipa stworzyła wspaniałą atmosferę.

Pogoda nas uraczyła dość silnymi wiatrami i deszczem, czyli na mokro, jak to przystało na przywitanie nurków 😉 Hotel oferował dwa baseny, jeden na górnym tarasie a drugi w podziemiach. Pokoje w miarę ok ale jedynym słusznym miejscem spotkań okazał się jak zwykle pokój naszego kolegi Darka :). A wieczorami pobliskie puby i restauracje gościły nas dobrym jedzeniem i wyśmienitymi trunkami.

Nie zapominajmy po co tam polecieliśmy, czyli o nurkowaniu. Malta jest znana ze sporej ilości wraków i dość ciekawych formacjach dennych. Odwiedziliśmy takie miejsca nurkowe jak Blue Grotto, Ghar Caps, Mellieha Madonna i Comino Canyon. Różnorodne skały i głazy tworzące kaniony i jaskinie prezentowały się okazale na przystępnych głębokościach. Wraki typu P31 i El Faroud w dobrym stanie, majestatycznie leżały lub stały na dnie Morza Śródziemnego.

Podczas wyjazdu jedna z naszych uczestniczek Jolanta ukończyła kurs nurkowania OWD PADI – gratulujemy i witamy w tym szczególnym gronie nurkujących. Nie można zapomnieć o najmłodszym uczestniku wyjazdu czyli o Janku, który dzielnie zaliczał nurkowania i wiedzę z zakresu płetwonurka młodzieżowego. Otrzymał licencję oraz dyplom ukończenia kursu. Gratulacje Janek 🙂

Nie obyło się bez zwiedzania wyspy. Miejscowości takie jak Valletta, Medina i Rabat uraczyły nas swoimi bogactwami kulturowymi oraz wspaniałą architekturą. Malta jest bardzo urokliwym miejscem z wpływami brytyjskimi i włoskimi, co słuchać w potocznej mowie mimo języka maltańskiego, ale przede wszystkim widać i czuć w kuchni.

Co dobre szybko się kończy a my szykujemy się do kolejnej wyprawy. Tym razem jedziemy do Chorwacji na wyspę Murter do miejscowości Jezera. Wyjazd w terminie 18.08 – 28.08 – serdecznie zapraszamy 😀

 

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.