Kategorie

Brać – morze, słońce i zapachy raju

15

Wrzesień 2018

Tak to był kolejny wyjazd w to samo miejsce, ale czy okazał się taki sam? Absolutnie nie, wręcz odwrotnie, ponieważ udało nam się zobaczyć więcej nowych miejsc, a jest jeszcze dużo do odkrycia i obejrzenia. To było bardzo swojskie uczucie jakby powrotu do domu. Ta sama droga, która tym razem się nie dłużyła, jakby szybciej mijał czas. Niesamowicie zmieniający się krajobraz oraz co dziwnego pogoda, a szczególnie było to czuć, wjeżdżając do ostatniego tunelu żegnającego góry. Na zewnątrz było 13 stopni, a po drugiej jego stronie gdzie zaczęło się pojawiać morze na horyzoncie, temperatura sięgnęła 22 stopnie Celsjusza, jak by się wjeżdżało w totalnie inny klimat. Wraz z upływem kilometrów temperatura rosła i rosła aż do ponad 30 stopni. Jak tylko zobaczyliśmy Split, to wiedziałem, że już bardzo niedługo poczuję znajome i magiczne zapachy rozmarynu, oliwy i lawendy. Po wyjechaniu z promu na wyspę usłyszałem pięknie grające cykady, które tylko umocniły pamięć o tym wspaniałym miejscu. I tak nie pomyliłem się, ponieważ znajome zapachy otuliły mnie ciepłą warstwą wspaniałych wspomnień, co naprawdę było uczuciem powrotu na swoje miejsce. Pobyt rozpoczął się w sobotę, a dla niektórych już w piątek, co dawało nam dwa dni adaptacji do mocnego słońca oraz pysznego jedzenia :). Nurkowania rozpoczęły się w poniedziałek z hotelowej plaży, ponieważ wielu z uczestników długo nie nurkowało, a inni rozpoczynali dopiero swoją przygodę z tym wspaniałym sportem. Zawsze pierwszy dzień jest najdłuższy, ale za to wszystkim przyniósł radość i zadowolenie, a wieczorna integracja tylko umocniła naszą znajomość. Każdego następnego dnia wypływaliśmy łodzią w coraz to inne miejsca nurkowe. Charakteryzowały się one niespotykanymi formacjami skalnymi i falującymi trawami morskimi, które wyglądały jak łany zboża na wietrze. Mimo iż piękno podwodnego świata głęboko zapadnie nam w pamięci to otaczające go nadmorskie widoki wprawiały wszystkich w zachwyt. Monumentalne, wyrastające z morski fal skały, urokliwe zatoczki z małymi budynkami, pachnąca słodyczą roślinność i otaczająca wszystko lazurowa woda. Coś pięknego 🙂 W tym roku mieliśmy bardzo liczną gromadkę świetnych dzieciaków, tych nurkujących i tych, którzy już przymierzają się do podwodnych szaleństw. Codziennie była porcja świetnej zabawy z olbrzymią ilością wodnych atrakcji. Nie sposób było, nawet po nurkowaniach, wygonić dzieci z wody. Ich zapał oraz magicznie szybkie ładowanie baterii tylko potęgowało i przedłużało czas na świeżym powietrzu do późnych godzin wieczornych. Mimo ogromnej utraty energii dnia poprzedniego, dzieciaki od samego rana były gotowe na nurkowanie i poznawanie nowych miejsc. Dorosła część kursów oraz nurków także wspaniale sobie dawała radę, pokonując stopniowo większe poziomy zaawansowania, a co za tym idzie to głębokość. Zawsze staram się zapamiętać ten moment, kiedy po raz pierwszy kursant zanurza się pod wodę i jest taki nieporadny oraz lekko zszokowany. Tylko po to, aby na ostatni dzień kursu powiedzieć mu, jak ogromnie się zmienił w przeciągu tak krótkiego czasu, bo co to jest 5 dni. Pochwalić jak wspaniale sobie radzi i że teraz to już będzie coraz łatwiej i przyjemniej a z nurkowania na nurkowanie jego doświadczenie i umiejętności będą przybierać na sile. A jak mają chwilkę zwątpienia, to proszę, aby sobie przypomnieli ten pierwszy moment zanurzenia i od razu widzę uśmiech na twarzy, i tak powinno być 😀 Wracając do naszej rodzinnej wyprawy oczywiście nie mogło zabraknąć wizyty w starej owczarni gdzie jedliśmy przepyszną pekę. Zawsze będąc w tym miejscu, czuję spokój, lekką nostalgię oraz otulającą wszystko dookoła ciszę. To miejsce sprawia, że człowiek naprawdę może odpocząć fizycznie a przede wszystkim duchowo i umysłowo. Ostatnie dwa dni pozostały na zwiedzanie wyspy oraz plażowanie. Niektórzy wybrali leżaki a inni wycieczkę do miejscowości Bol, która znajduje się po drugiej stronie wyspy. Droga do miasteczka prowadzi przez góry i piękne klifowe serpentyny, z których można podziwiać cudowne widoki nadmorskich miejscowości. Jest to najstarsze miasto na wyspie i posiada mnóstwo piaszczystych i kamienistych plaż, rozciągających się od wschodniej zatoki Martinica do zatoki Blaca na zachodzie. Najbardziej znaną plażą jest Zlatni Rat, to kamienisty cypel, który wcina się w głąb morza, a jego kształt i położenie zależą od wiatru i prądów morskich, innymi słowy mówiąc to taka ruchoma plaża. Cała wyspa Brač jest unikatowa i posiada jeszcze wiele wspaniałych miejsc do obejrzenia. Mamy nadzieję, że jeszcze tam wrócimy, może nie za rok, ale w najbliższej przyszłości. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za świetnie spędzony czas oraz niezapomniane chwile. Mamy nadzieję, że będziecie nurkować i jeszcze nie raz pojedziecie z nami na kolejne rodzinne wyprawy nurkowe.